ul. Zgierska 2/8, 91-002 Łódź


dr n. med. Zygmunt Trojanowski

specjalista chorób wewnętrznych i diabetologii


dietetyk - Urszula Sobiecka-Trojanowska
porady dietetyka w zakresie chorób cywilizacyjnych

Zapisy nr tel.: 602-395-601

PRYWATNY GABINET LEKARSKI

ul. Zgierska 2/8, 91-002 Łódź


dr n. med. Zygmunt Trojanowski
specjalista chorób wewnętrznych i diabetologii

dietetyk - Urszula Sobiecka-Trojanowska
porady w zakresie chorób cywilizacyjnych

PRYWATNY GABINET LEKARSKI

Krótka historia samodzielnego wstrzykiwania insuliny a aktualne sposoby aplikacji – doświadczenia własne z praktyki diabetologa

Lata 1950 – 1990 to czas braku istotnego postępu w ułatwianiu leczenia i życia cukrzykom insulinozależnym. Ich codzienne zmagania z iniekcjami insuliny to gehenna, którą pamięta niewielu. Strzykawki były o konstrukcji standardowej, a więc szklano-metalowej, nieprzystosowane do wymogów przynajmniej poprawnego dozowania insuliny. Nigdy nie było pewności, jaka ilość jednostek została zdeponowana i czy rzeczywiście podskórnie. Po każdym użyciu wymagana była tzw. „sterylizacja” polegająca na gotowaniu strzykawki oraz igieł w małym sterylizatorze. Materiał igieł nie był najlepszej jakości. Nie była to stal hartowana, silikonowana. Tępiły się po jednorazowym użyciu. Regułą było wykonywanie zastrzyku igłą o średnicy 0,6 mm i przeważnie zbyt długą. Depozyt insulinowy szedł za głęboko do tkanki mięśniowej, bardzo często, i to w sposób poważny, destabilizując cukrzycę. Nic w zasadzie w dozowaniu insuliny nie było powtarzalne i przewidywalne. Kupno nowych igieł graniczyło czasami z cudem. Nie tak rzadkie były przypadki samodzielnego ostrzenia igieł przez zdesperowanych pacjentów. Z doświadczenia wiemy, że zapomnienie wykonania sterylizacji powodowało, że nie było czym wykonać iniekcji. Wykonanie sterylizacji przez gotowanie do wyparowania wody kończyło się uszkodzeniem strzykawki  –  metal oraz szkło stanowiły elementy niemożliwe do złożenia, nie były to przypadki odosobnione. Nabycie nowego sprzętu przedłużało się nieraz do kilku dni, w tym czasie wielu chorych lądowało w szpitalu z ostrą kwasicą ketonową. Pewnym postępem było wprowadzenie strzykawek o ograniczonej ilości części metalowych  –  szklane tłoki  –  dolna strzykawka na poniższej fotografii.

 

Strzykawki o konstrukcji szklano-metalowej

Dokładność podania insuliny w tamtych latach dziś byłaby nie do przyjęcia wobec obecnych precyzyjnych narzędzi do wykonania bezbolesnej iniekcji podskórnej. Różne skale strzykawek utrudniały nabranie odpowiedniej ilości jednostek insuliny. Częstą praktyką było nabieranie insuliny do granicy wyznaczonej przylepcem naklejonym na szkło strzykawki.

Wielkim postępem było wykorzystanie tworzywa sztucznego do produkcji strzykawek, gdzieś na początku lat 70-tych ub.w. To moment zaistnienia strzykawek jednorazowych.  Jednak wtedy często była to strzykawka jednorazowa „wielokrotnego” użytku. Trudno w to uwierzyć, ale takie były realia. Na zdjęciu wyraźnie widać skalę strzykawek – a więc ocenić można dokładność podawania insuliny. Skala ta jednak przeważnie była dziesiętna, gdzie 1cm³ był podzielony 5 kreseczkami, a więc po 0,2 ml. Fiolki z insuliną były jednak w innej skali gdzie w 10ml było 400 lub 800j insuliny, to oznaczało 8 lub 16 jednostek insuliny w 1-nej działce tj, 1/5 ml (bo na 5 części była podzielona skala 1 ml). Później, kiedy fiolki były przeważnie po 400j, a strzykawka w układzie dziesiętnym była dokładniej kalibrowana co 0,1 ml, to oznaczało już większą dokładność dozowania insuliny, bowiem ta 0,1ml odpowiadała 4j. Pole manewru było większe.

   

  Różne strzykawki plastikowe

Trudno uwierzyć w skuteczność leczenia cukrzycy, gdy iniekcje wykonywało się jeden raz na dobę i to sprzętem o takiej jakości i różnych skalach. Patrząc na czasy obecne, od strony precyzji dzisiejszych wstrzykiwaczy, stwierdzam, że nie przyniosły one jednak rewelacyjnego wzrostu skuteczności leczenia. Wszakże to temat na zupełnie inne opowiadanie. Uzyskano wygodę wykonania iniekcji, uproszczenie tego procesu oraz, co jest bardzo istotne, umożliwiły wprowadzenie intensywnej insulinoterapii  –  dawniej nie do pomyślenia z uwagi na wymaganą precyzję dawki, częste sterylizacje. Spróbujcie drodzy czytelnicy tego tekstu przygotować strzykawkę do iniekcji o takiej zróżnicowanej dziwnej skali, nabierając insulinę z fiolki zawierającą insulinę o stężeniu 40 j/ml, a następnie powtórzyć ten proces dla insulin o stężeniu 80 oraz 100 j/ml. Za każdym razem należy zmienić ilość kreseczek na skali strzykawki, wspaniała, mrożąca krew w żyłach zabawa. To wszystko należało dokonywać na bieżąco w podróży, na urlopie, wakacjach – nie było wolno zapomnieć o sterylizacji sprzętu. Na tym tle doceniają fakt istnienia nowoczesnych wstrzykiwaczy tylko ci, którzy, tak jak ja, lekarz leczący cukrzyków, tamte pionierskie czasy choć trochę pamiętają. Wyobraźnia powinna nam podpowiedzieć jaka była w istocie skala trudności w tych sposobach dozowania insuliny i samego procesu leczenia cukrzycy insulinozależnej w tamtych odległych latach.

Unikalny, dziwny wynalazek zaprezentowano w połowie lat 80-tych i nazwano go automatycznym wstrzykiwaczem do insuliny. Trzeba było być masochistą, aby się tym posługiwać. Przy czym, najczęściej cały ładunek insuliny, szedł gdzieś bokiem niekoniecznie do tkanki podskórnej. Do tego wynalazku dołączona była 6 stronicowa dokładna instrukcja sposobu użycia.

 

Oto unikalne zdjęcie prezentujące jakby echem, bo na przykładzie insulinowania, żelazną kurtynę oddzielającą wschód od zachodu. Otóż dysponowaliśmy wieloma strzykawkami jednorazowymi z tzw. darów ( o kalibracji luerowskiej), aby je spasować z naszymi igłami (inne były ich gabaryty, niedostosowane do strzykawek z zachodu) musieliśmy stosować jednorazowe plastikowe łączniki.

W 1985 roku Novo wprowadza pierwszy wielorazowy wstrzykiwacz insuliny  –  Novo Pen-1.  Cały z metalu pen powtarzalny, bez licznika i dozownika. Jedno naciśnięcie tłoka uwalniało 2 j. insuliny z cienkiego i małego penfilla, (czyli wkładu insulinowego) 100j w 1ml. Mam w swoich zbiorach taki unikatowy egzemplarz, był mały i dyskretny, sprawiał wrażenie eleganckiego pióra, tylko jego ciężar powodował zdumienie. Prawie wyłącznie używały go dzieci, oczywiście nieliczne. Początek stosowania tzw. penów jednorazowych to 1989 r. Chociaż w rzeczywistości, tak jak i dzisiaj (np. w odniesieniu do SoloStar, czy KwikPenów) stosowało się je w sposób powtarzalny, do wyczerpania zbiornika z insuliną na stałe wkomponowanego w korpus wstrzykiwacza. 2 lata później mamy już plastikowego NovoPena-2, z wkładami insulinowymi po 150j/1,5ml, przy czym jedno naciśnięcie bębna połączonego z tłokiem podawało już 1 j. insuliny. Wyróżniał się tym, że miał w korpusie ruchomy człon, który za każdym razem trzeba było przekręcać. NovoPen-3 i 4 to już współczesność z penfilami o pojemności 3ml/300j insuliny. Jego odmiana Junior ma skalę insuliny co 1j. Zaprezentowanie pierwszego, jednorazowego, fabrycznie napełnianego insuliną wstrzykiwacza NovoLet nastąpiło 4 lata później już przez Novo Nordisk. W 2006 roku następuje wprowadzenie najnowszego i jednego z najpopularniejszych na świecie, wstrzykiwacza insuliny z rodziny NovoPenów – NovoPen 4. Jeśli chodzi o funkcjonalność, to w tym czasie wyróżniał się zdecydowanie powtarzalny, elektroniczny wstrzykiwacz – Innovo. Oprócz wymiarów (był mniejszy i wygodniejszy od pena) miał jedną zaletę nie do przecenienia. Pokazywał, jaka była ostatnia dawka i co ważniejsze, kiedy była zaaplikowana (dokładnie ile godzin temu). Zdarza się i dzisiaj, że 15 min. po podaniu dawki niektórzy moi podopieczni zaczynają się zastanawiać, czy aby na pewno iniekcja miała miejsce. Może to wydawać się śmieszne, ale po kilku latach działania jak robot, człowiekowi zaczyna się mieszać, zwłaszcza, jeśli myśli o czymś innym i działa automatycznie. Teraz sprawa była prosta. Na dozowniku wstrzykiwacza Innovo, wszystko było odnotowane. Właśnie dlatego moi starsi wiekiem podopieczni, którzy nie mieli nawyku prostej zależności iniekcji insuliny od przyjęcia posiłku, lubili taki „przypominalski wstrzykiwacz”. Przy czym nie wszystkie igły insulinowe mogły być do Innovo używane, maksymalnie do długości 8 mm, tzw. dwunastki powodowały, że zatyczka na igłę uniemożliwiała domknięcie skuwki, a to bardzo szybko doprowadzało do wyczerpania baterii zasilającej ten elektroniczny wstrzykiwacz.

Innovo pojawił się na rynku już w 2002r. a w Polsce w 2004 nadal był trudno dostępny, pomimo, że wiele dzieci z typem 1 choroby cukrzycowej, jak i starszych cukrzyków z typem 2 chciało go używać. Był to pierwszy na świecie dozownik do wielokrotnego podawania insuliny z pamięcią dawki i pamięcią czasu od ostatniej iniekcji. Igły należało wymieniać po każdej iniekcji. Innovo wystarczał na około 4 lata (pod warunkiem, że używano go nie więcej niż 4 x dziennie). Obecnie używane peny to automatyczne wstrzykiwacze insuliny z wbudowaną skalą. Ich nazwa wywodzi się od jego kształtu (pen ang. – pióro) i powszechnie przyjęła się w języku polskim. Peny ułatwiają bezpieczne i dokładne podanie koniecznej dawki insuliny (np. peny dla osób słabo widzących z dużymi cyframi na skali) i dodatkowo zmniejszają strach związany z widokiem igły i strzykawki (np. peny typu PenMate stosowane u dzieci mają dodatkowo ukrytą igłę w specjalnej nakładce, co czyni ją niewidoczną). Aby korzystać z pena, należy się zaopatrzyć także w jednorazowe igły oraz wkłady z insuliną, o rodzaju zaleconym przez lekarza i dopasowanym do potrzeb chorego.

Peny mają tę zaletę, że nie trzeba posiadać wyjątkowych umiejętności robienia zastrzyków, by się nimi posługiwać. Ich kształt sprawia, że korzystanie z nich jest niezmiernie łatwe (są małe i poręczne). Uszkodzenia tkanek są ograniczone do minimum podczas wkłucia – to znacząca różnica w porównaniu z tradycyjnym rozwiązaniem, czyli zastrzykiem. Także dawki są dzięki penom odmierzane wyjątkowo dokładnie. Obecne są one półautomatycznymi urządzeniami pozwalającymi na wielokrotne, podskórne podawanie insuliny. Umożliwiają dokładne ustawienie zaplanowanej dawki i bezbolesne, szybkie, precyzyjne wkłucie. Na polskim rynku dostępnych jest kilkanaście różnych rodzajów wstrzykiwaczy (jednorazowe, wielokrotnego użytku, także elektroniczne). Insulinę podaje się za pośrednictwem specjalnych, bardzo cienkich, jałowych igieł do zastrzyków podskórnych. Każde z tych urządzeń, wytwarzanych przez różnych producentów, ma swoją własną instrukcję obsługi, wyjaśniającą dokładnie ich użytkowanie. Wykorzystywane igły są zawsze osłonięte, zabezpieczenia zdejmuje się dopiero, kiedy robi się wkłucie, po czym zakłada się je z powrotem, odkręca i utylizuje. Pen należy wymieniać na nowy po ok. dwóch latach użytkowania, lub kiedy zadecyduje o tym lekarz, natomiast igły i wkłady wykorzystuje się jednorazowo.

Dobrze dobrany pen zdecydowanie ułatwia choremu wstrzykiwanie insuliny i codzienne życie, bo insulinę trzeba przyjmować przecież każdego dnia. Należy wybrać pen, który: jest łatwy w obsłudze, jest lekki i poręczny, ma czytelną sygnalizację przyjmowanej dawki, ma możliwość kontroli przyjmowanej dawki. Aby zapewnić sobie prawidłowe działanie pena przez długi czas, należy: przechowywać go, jeśli jest w nim insulina, w temperaturze pokojowej do 25stopni Celsjusza nie dłużej niż 28 dni, nie przechowywać go w miejscu nasłonecznionym, chronić go od działania kurzu i wilgoci, po użyciu zakładać specjalną nakładkę na końcówkę, co z różnych względów nie jest praktykowane, trzymać go w etui, unikać zamoczenia, nie używać jakichkolwiek substancji czyszczących czy dezynfekujących. Korzystanie z takiego pena jest także wyjątkowo bezpieczne. Peny podają choremu zawsze określone dawki insuliny i wykluczają straty tego hormonu występujące podczas stosowania strzykawek konwencjonalnych. Ich zaletami są komfort w noszeniu i obsłudze, a wykonanie iniekcji insuliny trwa zaledwie 2 min. Zastrzyk może być wykonany w dowolnym (dyskretnym) miejscu, specjalna osłonka chroni igłę (wymienianą zwykle raz w tygodniu) przed zakażeniem. Stosowanie najwyższej jakości stali do produkcji igieł zapewnia ich odpowiednią wytrzymałość i ostrość. Trójpłaszczyznowe ostrze zaprojektowano tak, aby zredukować odczucie bólu podczas wkłucia, a pokrycie igieł cienką warstwą silikonu, którego skład i metoda nakładania są chronione patentem, pozwala na redukcję siły wymaganej do wykonania iniekcji, dzięki czemu znacząco wzrasta jej komfort. Dostępne igły do wstrzykiwaczy aktualnie są w trzech rozmiarach, pozwalających na dopasowanie długości i średnicy do indywidualnych potrzeb. 5 mm x 0,25mm; 8 mm x 0,30mm i 12,7 mm x 0,33mm. Igły pasują do następujących penów: KwikPen, HumaPen Ergo, HumaPen Luxura HD, HumaPen Luxura, HumaPen Memoire, NovoPen 3, NovoPen 4, OptiClick, OptiPen Pro, SoloStar, TactiPen, Autopen, Gensupen, Ypsopen. Igły przeznaczone są do jednorazowego użycia. Symbol przekreślonej dwójki umieszczony jest na wszystkich opakowaniach zawierających sterylne igły, ale w praktyce moi podopieczni stosują te same igły około tygodnia.

Są także na rynku, co najmniej od 10 lat, ciągle udoskonalane wstrzykiwacze bezigłowe. Insulina zostaje pod ciśnieniem wtłoczona do tkanki podskórnej, w której ulega rozproszeniu (większemu niż po iniekcji igłą). Powoduje to szybsze wchłanianie hormonu do krwi, co jest korzystne podczas stosowania preparatów insuliny krótko działającej. Może natomiast stanowić utrudnienie podczas stosowania preparatów insuliny o działaniu przedłużonym. Ten typ wstrzykiwaczy jest najczęściej stosowany u dzieci,  do wielokrotnego w ciągu dnia przyjmowania insuliny krótko działającej. Do najczęściej stosowanych wstrzykiwaczy bezigłowych należą Medi-Jector i Vitajet, jednak mają one swoje ewidentne wady i bez udoskonalenia nie można liczyć na ich szerokie rozpowszechnienie.

Przy wyniku ponad 20 pkt ze względu na wysokie ryzyko cukrzycy zgłoś się do diabetologa w celu weryfikacji.

Nasze pasje i zainteresowania

Nasze biebrzańskie peregrynacje - in memoriam

Bagna i torfowiska Biebrzy, jej fauna i flora unikatowe w skali świata, depozyt natury dla przyszłych pokoleń. Wszechobecna komercja nieproszona i nachalna wciska się zewsząd za sprawą ludzi, którzy posiadając pieniądze uważają, że są koroną stworzenia. Zatem wszystko im wolno i wszystko im się należy. Obca im jest zasada życia, jaką na 300 lat przed Chrystusem wyartykułował Epikur: umiarkowanie uważamy za największe dobro nie dlatego, abyśmy w ogóle mieli poprzestawać na małym, ale dlatego, żebyśmy nauczyli się żyć skromnie w przeświadczeniu, że najlepiej korzystają z dóbr ci, którzy ich najmniej pożądają. Uczmy się cieszyć każdą chwilą, która nie jest bolesna… Chciałoby się rzec: co za czasy, co za ludzie. Czasami nie mogę oprzeć się wrażeniu, że żyjemy w eschatonie.

Więcej…

Listy Pliniusza Młodszego do Kalpurni I w.n.e. (z cyklu oblicza mistrzów)

…Pliniusz zapewnia swoją Kalpurnię. Piszesz, że moja nieobecność niemało Cię dręczy, a jedyną pociechę w tym znajdujesz, że zamiast mnie masz moje zwoje i nieraz nawet kładziesz je na tym miejscu, gdzie ja sam przebywałem. Dobrze mi, że mnie szukasz, miło, że zadowalasz się taką pociechą.

Więcej…

List Gustawa Flauberta do Colet (z cyklu oblicza mistrzów)

…mężczyzna kochający swą praczkę będzie z nią zaznawał rozkoszy, mimo iż będzie wiedział, że jest głupia; ale jeżeli kobieta kocha prostaka, jest to zapoznany geniusz, dusza wybrana itd., tak iż wskutek tej wrodzonej skłonności do zezowania nie widzą one prawdy, gdy ją się spotyka, ani piękna tam, gdzie ono się znajduje.

Więcej…

List Wolfganga Amadeusza Mozarta do Konstancji (z cyklu oblicza mistrzów)

Tymczasem wszystkiego dobrego - korzystaj ze swojego
błazna stołowego, ale myśl o mnie, mów o mnie i kochaj
mnie zawsze tak, jak ja zawsze będę kochał moją
Stanzi-Marini i jej... Stu!... knaller..., paller..., sznip..., sznap...,
sznur..., sznepperl..., snai!

Więcej…

Lili Marleen – szlagier czasu strasznej wojny

Norbert Schultze skomponował muzykę do piosenki „Lili Marleen” w 1938 roku do tekstu Hansa Leipa z 1915 r. Piosenka stała się wielkim przebojem muzycznym w czasie II wojny światowej. Zawdzięczała go nie tylko własnej urodzie, ale i ekspresyjnemu wykonaniu aktorki niemieckiej o obywatelstwie amerykańskim - Marleny Dietrich, występującej dla żołnierzy amerykańskich.

Więcej…

Dietetyka

Nadmiar przeciwutleniaczy może szkodzić

Większość doniesień prasowych podkreśla pozytywne skutki zjadania przeciwutleniaczy. Dzieję się tak, gdy naszym głównym źródłem przeciwutleniaczy jest żywność. Jeżeli jednak przesadzimy z przyjmowaniem przeciwutleniaczy jako suplementów, może to wywołać również negatywne skutki – donoszą naukowcy z Kansas State University. Badacze sprawdzali możliwość poprawienia metabolizmu mięśni szkieletowych, poprzez wykorzystanie przeciwutleniaczy. Paradoksalnie okazało się, że zbyt duża dawka przeciwutleniaczy daje efekt odwrotny. Przeciwutleniacze usuwając ze środowiska nadtlenek wodoru, który co prawda jest silnym utleniaczem, ale z drugiej strony wspomaga rozszerzanie się małych naczyń krwionośnych.

Więcej…

Jeszcze raz o żywieniu z epoki paleolitu

Bardzo interesującym zjawiskiem jest rozwój ruchu paleo, którego zwolennicy odrzucają oficjalny paradygmat medyczno-żywieniowy i jego narzędzia badawcze, jako błędne z antropologicznego i ewolucyjnego punktu widzenia.

Więcej…

Zdrowe odżywianie – krytycznie

Zalecenia dotyczące tzw. „zdrowego odżywiania” wyrządziły ludziom wiele złego, a współczesna nauka o żywieniu stwarza jedynie pozory naukowości. Historia zmagań konkurencyjnych paradygmatów: hipotezy węglowodanowej i hipotezy tłuszczowo-cholesterolowej w leczeniu chorób cywilizacyjnych jest pouczająca. Ta pierwsza wywiedziona z badań nad otyłością, koncentrowała się nad szkodliwą rolą węglowodanów, których nadmiar w diecie powoduje problemy z przemianą materii i w rezultacie otyłość i cukrzycę typu 2 – oraz przyczynia się do wielu schorzeń cywilizacyjnych. Hipoteza tłuszczowo-cholesterolowa jest jej zaprzeczeniem. Wywiedziona z poszukiwań przyczyn choroby wieńcową za problemy zdrowotne obwinia tłuszcze, szczególnie tłuszcze nasycone. To one mają wywoływać choroby serca, bo podnoszą poziom „złego” cholesterolu oraz powodują otyłość (teoria bilansu energetycznego).

Więcej…

Dieta śródziemnomorska- niekończąca się opowieść

Podstawą diety są produkty roślinne: zboża, warzywa, owoce, rośliny strączkowe, orzechy, nasiona, oliwa, zioła i przyprawy. Powinno się je jadać codziennie, praktycznie w każdym posiłku. Mieszkańcy wiejskich obszarów Krety w latach 50–tych byli ubodzy, tanie i łatwo dostępne produkty roślinne stanowiły podstawę ich pożywienia (jedli z upodobaniem nawet dziko rosnącą zieleninę w potrawie o nazwie horta). Zwyczaje żywieniowe zrodzone z biedy zapewniły Grekom długie i zdrowe życie.  Dzisiaj wszystko się zmieniło. Cywilizacja globalna zrównała wszystkich, także pod względem preferencji podniebiennych.

Więcej…

Czy pijemy wystarczającą objętość wody dla zachowania zdrowia?

Picie wody zapobiega odwodnieniu, usprawnia pracę jelit, uśmierza ból, pomaga zwalczyć nadmierny apetyt, nawilża skórę, zapobiega wysuszeniu śluzówek, pozwala lepiej kontrolować cukrzycę. Statystyczny Polak w ciągu dnia wypija 1,5 litra płynów a 6 mln z nas pije jeszcze mniej - 1,20 litra. Rekomendowaną objętość płynów (1,6 litra dziennie dla kobiet i 2 litry dla mężczyzn) pije jedynie 40 %Polek i 22 % Polaków. 43 % wypijanych przez statystycznego Polaka w ciągu dnia płynów stanowią napoje gorące z dodatkiem cukru. Woda stanowi zaledwie 28 % przyjmowanych płynów a zalecane jest, aby było to 60-80 %.

Więcej…

Licznik odwiedzin

375034
dzisiajdzisiaj102
wczorajwczoraj519
w tym tygodniuw tym tygodniu3645
w tym miesiącuw tym miesiącu7680